Feminizm nie jest przekleństwem. Nie jest etykietką dla rozhisteryzowanych kobiet, które nienawidzą mężczyzn. Feminizm to krzyk z gardła matki, która czeka na córkę i modli się, żeby wróciła cała z powrotem z imprezy. To drżenie rąk kobiety, która po raz kolejny próbuje zgłosić przemoc na policji i słyszy: „może pani przesadza”. To zmęczone oczy dziewczyny, która na rozmowie o pracę odpowiada na pytanie, czy planuje dzieci i wie, że jej kompetencje zeszły właśnie na drugi plan.
Feminizm to codzienność, w której dziewczynki w szkołach słyszą, że „ładnie wyglądają”, a chłopcy, że „dużo wiedzą”. To kolejka do lekarza, w której kobieta, która chce antykoncepcji, słyszy od doktora kazanie o moralności. To śmiech w pracy, gdy zgłasza seksistyczny żart i nagle jest „tą przewrażliwioną”.
To nie jest ideologia. To życie. I życie wciąż nie jest uczciwe.
Dlatego to słowo, FEMINIZM trzeba wziąć z powrotem. Oczyścić z błota i karykatur. Bo w swojej prostocie feminizm oznacza równość. Bez cudzysłowów. Bez ironii. Równość w wypłacie, w szansie, w traktowaniu. Równość w bezpieczeństwie, żeby Twoje ciało było Twoje, a Twoje życie naprawdę należało do Ciebie.
I nie, to nie jest wojna z mężczyznami. To jest wołanie o świat, w którym synowie nie muszą udawać twardzieli, a ojcowie mogą być obecni w życiu dzieci bez poczucia, że „pomagają”, bo to nie pomoc, to odpowiedzialność. To świat, w którym partnerstwo nie brzmi jak bajka, tylko jak normalny układ dwóch dorosłych ludzi.
Jeśli chcesz, żeby Twoja córka nie wracała do domu ze strachem w oczach. Jeśli chcesz, żeby Twoja siostra mogła robić karierę bez pytań o jej „rolę w rodzinie”. Jeśli chcesz, żeby Twoja matka wreszcie odpoczęła po życiu, w którym wszystko było na jej barkach. Jeśli chcesz, żeby Twój syn mógł płakać i nie był z tego powodu szykanowany. Jeśli chcesz, żeby Twoja partnerka była traktowana poważnie. To już jesteś feministą. Nawet jeśli nigdy nie wypowiedziałaś tego słowa.
Bo feminizm nie jest modą. Nie jest hasztagiem. Nie jest rewolucją dla garstki. Jest jedyną drogą, żeby nasze codzienne życie przestało być walką.
Kochane kobiety, feminizm to walka o nas, o nasze bezpieczeństwo, nasze prawa i nasze życie. Kochani panowie to nie jest walka przeciwko Wam, a wręcz przeciwnie. To zaproszenie, żebyście byli z nami. Przecież kochacie swoje mamy, żony, córki. A feminizm jest dokładnie o tym, żeby mogły żyć w świecie, w którym miłość nie wymaga walki o podstawowy szacunek.
Brak komentarzy